Welcome to Pomoc dla Krzysia!!

     Galeria Krzysia




     Wyniki tomografii




     Goście
Aktualnie jest 11 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

     Język strony
Wybierz język interfejsu:


 Krzyś w Wierchomli - relacja Żaby

Historia chorobyPrzez kilka lat z rzędu Krzyś jeździł na obozy sylwestrowe "Yeti" do Wierchomli. W tym roku za radą Agnieszki i Leona uznaliśmy, że lepszy będzie obóz na początku stycznia (mniej narciarzy na stoku, więcej znajomych Krzysia wśród uczestników).

W Wierchomli Krzyś był pod ogólną pieczą Żaby. Oto jego relacja:
WIERCHOMLA 2010 – OBÓZ KLUBU YETI
Nasz pierwszy wspólny obóz z Krzysiem od czasów kiedy byliśmy na Słowacji, na tygodniowym obozie rowerowym… a było to – zapytajcie Krzyśka – on wszystkie daty pamięta najlepiej.
Jesteśmy umówieni w Ściejowicach. Dzień i godzina ustalone już kilka dni temu. Dla Krzysia liczby są ważne, więc moja Krysia oraz Tymon z Polą są wyjątkowo gotowi na czas. Wyruszamy w stronę Tyńca. Kiedy zatrzymujemy się pod rezydencję Państwa Graczyków, Krzysiu już czeka z bagażami przed bramą. Pakujemy się do auta i odjazd.
Przez całą drogę taki sam ponury krajobraz. Wszędzie mało śniegu, ledwo przyprószone pola – szaro. Kiedy wjeżdżamy w bardziej górzyste okolice, nic się zmienia, ale wiara w to, że będziemy zjeżdżać – jak to mówi Trener, „po białym i pochyłym” – nie jest zachwiana ani na chwilę. W drodze rozmawiamy dużo z Krzysiem. Rozmowny jak w czasie ostatniej wyprawy dookoła Tatr. Wydaje się być w świetnej formie. Do Wierchomli przyjeżdżamy przed klubowym autokarem.
Około sześćdziesiątki małych dzieci w wieku mniej więcej – siedem, do dziesięciu lat. Myślę, że prócz wody, powietrza i ognia jest jeszcze jeden żywioł… małe dzieci – jeśli ich liczba przekracza czworo...
Obozowicze z większą częścią kadry zakwaterowani są jak zwykle u naszych przyjaciół – gospodarzy, Marysi i Rysia Sztuczków. My wraz ze znajomymi, z braku miejsca, mieszkamy powyżej, ale na posiłki u sąsiada nie dajemy się skusić. Rozpakowujemy bagaże. Przezornie nie zostawiam auta na górce, pod domem. Wprawdzie teraz śniegu nie ma, ale w styczniu może się to zmienić w ciągu chwili. Pora obiadowa. Mimo takiej ilości osób, wszyscy sprawnie dostają talerze i w talerze. Teraz, Krzyś nieco mniej pewny siebie, bo wokół zamieszanie i spory ruch. Część dzieci z poprzedniego obozu jeszcze nie wyprowadziła swoich rzeczy, „nowe” dzieci wniosły część swoich bagaży… Wielki żywioł! Jak zwykle Maczeton pilnuje, aby nie doszło do katastrofy i dzieci z pierwszego obozu nie wyjechały do domu z rzeczami dzieci z drugiego obozu… Krzyś się niecierpliwi – chciałby już wyjść na narty. Ja też bym chciał… Ale dzisiejsze wyjście odwołujemy, trzeba uporządkować i rozlokować dzieci.
Mieszkanie u Marysi i Rysia jest skromne, schroniskowe, ale jedzenie prawdziwie Pańskie! – jak zwykle u nich. Kolacja – znów obżarstwo. Krzysiu siedzi z nami przy stole. Obserwuję go pilnie. Nikt mu nie narzuca swojej pomocy, radzi sobie doskonale. Zagaduję go o sprzęt do ćwiczeń dłoni. Ma go ze sobą i obiecuje ćwiczyć. Kilka dni później umawiamy się, że byłoby super, aby na wrześniowy objazd wokół Tatr ręka Krzysia była w stanie obsługiwać manetkę przerzutki przedniej. Po kolacji krótkie zebranie organizacyjne. Krzyś zostaje przydzielony do dyspozycji naszych młodych instruktorów. Po ogłoszeniach dla małych obozowiczów i śpiewograniu, rozchodzimy się dopilnować dzieciarni. Kończy się pierwszy dzień obozu – cieszę się, że znowu z Krzysiem.
Nowy dzień. W nocy spadło 15cm śniegu! Nie zjechałbym moim autem bez łańcuchów z górki koło domu. Mróz krzepki, -15st. C. Po porannym, tak zwanym „rozruchu”, krótko po śniadaniu, przygotowujemy się do wyjścia na narty. No może nie przygotowujemy się, tylko sprawdzamy, jak to zrobiły dzieci. Zapinamy, dopinamy, poprawiamy i tak prawie z każdym z całej gromadki – przynajmniej tymi najmłodszymi, których jest najwięcej. Pomagają w tym wszyscy dorośli. Skoro już ten element mamy za sobą, na dwie tury, przerzucamy obóz do stacji narciarskiej, trzy kilometry od naszej kwatery. W końcu narty! Poza naszymi dziećmi, niewiele osób na stoku. O staniu w kolejkach nie ma mowy. Idealne warunki, aby zacząć naukę narciarstwa… albo ją kontynuować.
Przed wyjazdem mieliśmy plan żeby Krzysia włączyć do pomocy przy obsłudze małych dzieci, ale szybko doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie nie obciążać go stałymi zajęciami zwłaszcza, że w końcu mali narciarze na naszych obozach uczą się samodzielności. Krzyś sam dobrze wyczuł, że liczy się dla nas jego obecność. Tak więc cały czas był w pobliżu. W pierwszych, mroźnych dniach obozu, kiedy część z nas schodziła na herbacianą przerwę z dziećmi, Krzysiek nie odpuszczał. Wykazał się wytrwałością, ale przede wszystkim miał chęć jeździć na nartach. Było mi niezmiernie miło, że oprócz rowerowania możemy i tak – spędzić czas razem.
Któregoś popołudnia, w czasie obiadu, zadzwonił Roman. Prosił mnie o pomoc w namówieniu Krzysia do wyjazdu na obóz feryjny do Ravascletto. Zacząłem się zastanawiać, jak go w takim razie „podejść”. Zdecydowanie nie wierzę w swoje dyplomatyczne zdolności, więc bez ogródek powiedziałem: „No to Krzysiek, słyszałem że jedziemy razem na narty do Włoch?”. No i odpowiedź Krzysia była twierdząca. Zapytałem więc czy rodzice już wiedzą, na co usłyszałem, że dopiero musi na ten temat pogadać. Wkrótce potem dostałem SMS’a od Romka: „Żaba – jesteś genialny”. A ja nic nie zrobiłem – Krzyś po prostu kocha narty i ma na nie apetyt… tak jak my wszyscy w Yeti. Kochamy narty i bycie razem.
Teraz krótka przerwa na szkołę i pracę i znowu można jechać na „białe i pochyłe”…
Artur Zaboklicki -Żaba
---------
Post scriptum: Żaba (także Żabina, Tymek i Pola) pojechał właśnie wczoraj (22 stycznia 2010) na obóz "Yeti" do Ravascletto. Krzyś także. To tłumaczy słowa o krótkiej przerwie na szkołę i pracę.
Tata Krzysia



 
     Pokrewne linki
· Więcej o Historia choroby
· Napisane przez roman_graczyk


Najczęściej czytany artykuł o Historia choroby:
Krzyś miał zawał (informacja dla Przyjaciół, ok. 1 marca 2005)


     Oceny artykułu
Wynik głosowania: 0
Głosów: 0

Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


     Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku


Więcej artykułów na ten temat

Historia choroby





Informacje w wersji RSS Informacje w wersji RSS

All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest © 2002 by me.
You can syndicate our news using the file backend.php or ultramode.txt
Web site engine code is Copyright © 2003 by PHP-Nuke. All Rights Reserved. PHP-Nuke is Free Software released under the GNU/GPL license.
Tworzenie strony: 0.235 sekund