Welcome to Pomoc dla Krzysia!!

     Galeria Krzysia




     Wyniki tomografii




     Goście
Aktualnie jest 10 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

     Język strony
Wybierz język interfejsu:


 Dziennik Krzysia z Monachium

Oto obiecana relacja Krzysia z Monachium.



Na prośbę Fundacji "Mimo Wszystko" Krzysztof - przy pomocy siostry Asi - opowiada o trzydniowej wyprawie do Monachium: niemieckiej kuchni, meczu Bayernu, Gwiezdnych Wojnach i Oktoberfest. Poczytajcie!

Zobaczcie zdjęcia



CZWARTEK / PIĄTEK

Czwartek około godziny 16: wyjechaliśmy do Monachium. Wyruszając włączyłem stoper w zegarku, żeby sprawdzić ile potrwa podróż. Dużo razy zatrzymywaliśmy się. W Katowicach była przesiadka (nie wiem po co). W piątek, bardzo wcześnie rano, dokładnie 15 godzin po wyruszeniu z Krakowa, dojechaliśmy do celu. Wysiadamy, patrzymy, a tu stadion! Byłem zdziwiony, że był tak blisko nas. Wsiedliśmy do metra i podjechaliśmy na przedmieścia. Po półgodzinnym spacerze dotarliśmy do hotelu.
Od razu zjedliśmy śniadanie, później przywitaliśmy gospodarza. Atmosfera była bardzo miła. Następnie urządziliśmy sobie dwugodzinną drzemkę, po której udaliśmy się na obiad, będący smaczną niespodzianką (w przeciwieństwie do tego, co oferuje Polska). Obok budynku znajdował się trzydziestoletni stadion olimpijski oraz przepiękny park, gdzie trawa była idealnie przystrzyżona, a ludzie biegali i jeździli na rowerach. Następną atrakcją było zwiedzanie muzeum BMW. Byłem zszokowany idealnym porządkiem tego miejsca... Widzieliśmy stare pojazdy Formuły 1, obok, których stały te najnowocześniejsze. Później wróciliśmy do hotelu, zjedliśmy kolację, (która była bardzo dobra, nie tak jak w Polsce).
Weszliśmy do pokojów, włączyłem telewizor (40 kanałów), przełączam, patrzę… i trafiłem na pierwszą część Gwiezdnych Wojen. Film trwał już od pięciu minut. Zapomniałem, że w Niemczech puszczają dużo reklam, więc wkurzałem się, że nie mogę obejrzeć go w spokoju. Przemek mówił, że wkurzam się, bo to film dla dzieci, ale ja uważam, że to klasyka! Najbardziej ekscytująca jest końcowa scena walki, kiedy Obi-Wan Kenobi walczy z Darthem Maulem korzystając z niesamowitych sztuk walki. Młody Jedi (Obi-Wan) upada i walkę przejmuje jego nauczyciel. Bijąc się ze złym Darthem Maulem biegną przez tunel, do którego kolejnych części prowadzą przeźroczyste wrota otwierające się i zamykające na przemian. Obi-Wan Kenobi biegnie za nimi. Jest bardzo blisko, ale kosmiczne drzwi zagradzają mu po kolei drogę… jest już tuż tuż… zamykają się wrota i wtedy… REKLAMA! Krew mnie zalewa! Po prostu nie wytrzymałem i wyłączyłem. Ale powiem Wam, że skończyło się tak (obejrzałem tę scenę jakieś 100 razy), że nauczyciel Jedi umarł, ale na szczęście jego uczeń pokonał złego wojownika, przecinając go na pół (faza!) i wszystko skończyło się dobrze. Poszedłem spać.( Jutro mecz!)

SOBOTA

Wstaliśmy o godzinie 11 i poszliśmy na śniadanie (oczywiście bardzo smaczne, brawo Niemcy!). Pojechaliśmy autobusem na przystanek metra. Dotarliśmy pod ziemię, wsiedliśmy i po chwili wysiedliśmy zaraz pod stadionem. Kibice napływali dużymi grupami. Kiedy podeszliśmy okazało się, że do otwarcia wejścia mamy jeszcze 40 minut, więc poszliśmy kupować pamiątki. Kiedy już dostaliśmy się na stadion, sprawdzono nam bilety i zajęliśmy swoje miejsca. Mecz zaczął się o godzinie 15:30. Na początku piłkarze trenowali, a wśród nich: Podolski, Schweinsteiger, Toni i inni. Pierwsze dwadzieścia minut meczu było mało ciekawe, ale potem strzelono gola dla przeciwników Bayernu („yyy! O co chodzi?”). Grają dalej, a tu nagle 0:2 („yyy! Na pewno?”).
Skończyła się pierwsza połowa. Przerwa i piłkarze znowu zaczęli grać. Powiem Wam, że od razu wynik zmienił się na 0:5 około 25minut przed końcem spotkania (byłem zaszokowany, „Bayern się nie popisał”). Nagle ocalenie! Gol! 1:5. Później następny. Jak myślicie, kto strzelił tego ostatniego? Zasmucę Was, nie był to Podolski, ani Toni, tylko: Schweinsteiger. Jak myślicie, czy mecz byłby lepszy, gdyby wygrał Bayern wynikiem 2:0? Ja wolę oglądać mecz, gdzie, mimo iż moja drużyna przegrywa, pada aż 7 goli. Byłem bardzo zadowolony.
Później pojechaliśmy metrem zobaczyć jak wygląda October Fest Festiwal. Tysiące ludzi, miła atmosfera, kupiliśmy pamiątki. Wszędzie dużo piwa, z czego jednak nie skorzystaliśmy. Wróciliśmy do hotelu spać. (I oczywiście na kolację)

NIEDZIELA

Ostatniego dnia wstaliśmy, zjedliśmy przepyszne (jak zawsze) śniadanie i poszliśmy do centrum. Mnóstwo ludzi robiących zdjęcia. Zwiedziliśmy piękny kościół. Kupiłem sobie kufel z wypisanymi osiągnięciami Bayernu. Po powrocie do hotelu oglądnąłem mecz Chelsea – Czerwone Diabły już było 1:0 dla tych drugich. Po połowie meczu musieliśmy już iść i nie wiedziałem, kto wygrał, ale w poniedziałek rano usłyszałem w radiu, że Czerwone Diabły nie wytrzymały i też puściły jednego gola. Kiedy przyjechaliśmy na przystanek obok stadionu, autobus do Polski już na nas czekał. W czasie podróży oglądaliśmy film, potem próbowałem się zdrzemnąć, ale, mimo iż miałem poduszkę, nie dałem rady. O 10 dojechaliśmy do Krakowa.
Wszyscy (ja, Darek, Tomek i Przemek) byli bardzo zadowoleni. Może opowiadałem za długo… trudno, mi się podobało! 

Krzysiek Graczyk (z pomocą swojej siostry)



 
     Pokrewne linki
· Więcej o
· Napisane przez roman_graczyk


Najczęściej czytany artykuł o :
Wokół Tatr -relacja Żaby


     Oceny artykułu
Wynik głosowania: 0
Głosów: 0

Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


     Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku






Informacje w wersji RSS Informacje w wersji RSS

All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest © 2002 by me.
You can syndicate our news using the file backend.php or ultramode.txt
Web site engine code is Copyright © 2003 by PHP-Nuke. All Rights Reserved. PHP-Nuke is Free Software released under the GNU/GPL license.
Tworzenie strony: 0.099 sekund